Fotel Lidera zostaje w Szczebrzeszynie. Wygrywamy w Tarnogrodzie wysoko i pewnie.

Czy jechaliśmy pewni siebie? – Nie!
Czy obawialiśmy się tego meczu? – Nie!
Czy liczyliśmy na zwycięstwo? – oczywiście!
Czy liczyliśmy się z porażką? – no jasne, że tak!

Pytania, na które odpowiadaliśmy sobie w ten sposób. To był nasz jeden z lepszych meczy. Zagraliśmy fajną piłkę i to dało nam zwycięstwo! To są odpowiedzi na to co wydarzyło się w Tarnogrodzie. Emocji było co nie miara, mnie osobiście też to dotknęło, za co serdecznie przepraszam. Emocje powinny być w sporcie ale raczej te pozytywne.

Chciałem wyjaśnić w ten sposób, że drużyna Roztocza to nie zapatrzeni w siebie tzw „buce”, którzy nie mają w sobie pokory. Oczywiście, że wierzymy w siebie, wierzymy w drużynę, wierzymy w zwycięstwa, ale to jest sport, a szczególnie wszyscy wiemy jak nieobliczalna jest piłka nożna.

Było trochę „ prywaty” a teraz trochę o meczu.

Wyszliśmy na pierwszą połowę pewnie i rozpoczęliśmy ofensywnie to spotkanie. Już w pierwszej minucie była okazja do otworzenia wyniku ale się nie udało, ale już w 8 minucie przepięknym strzałem w samo okienko popisał się Karol Bukowski i to on otworzył drogę do zwycięstwa naszej drużynie. Nie ustrzegliśmy się błędów i drużyna Olimpiakosu miała swoje szanse ale niestety tego dnia Gospodarze „celowniki” mieli bardzo rozregulowane.

Druga bramkę strzeliliśmy w około 24 minucie meczu. Tym razem Damian Pilipczuk sam na sam po super dograniu Karola Bukowskiego na wolne pole.

Strategia trenera udana więc kontynuowaliśmy granie ofensywne.

W nogach było czuć lekko grząskie boisko pomimo wysokiej temperatury.

Trzecią bramkę zdobyliśmy również po emocjonującej akcji. Tym razem Brajan Alterman niesiony publicznością i okrzykami „ uderz z daleka”, hukną z około 20 metrów, bramkarz odbił piłkę o poprzeczkę do której dopadł Mateusz Wójcik i dokończył akcję. Sędzia nie wznowił już meczu i zakończył pierwszą połowę.
Na druga połowę meczu Gospodarze wyszli bardzo ofensywnie, a u nas wkradł się mały chaos. Niestety cała sytuacja trwała około 10 min, a potem wszystko wróciło na normalne tory w naszej drużynie. Olimpiakos nie wykorzystał szansy na zmianę wyniku, a to my po raz kolejny za sprawą Damiana Pilipczuka podnieśliśmy rezultat meczu na 0-4. Gospodarze stracili wiarę w zmianę rezultatu i gra trochę spadła z wysokiego tempa na można powiedzieć umiarkowany.

Rezultat i mecz już do końca nie zmienił się dla obu stron. Gospodarze próbowali coś jeszcze zmienić ale nie dało rady pokonać Łukasza Rynia w tym meczu. My również mieliśmy jeszcze kilka fajnych akcji ale wynik pozostał bez zmian.

Za tydzień jedziemy na ciężki teren, Pogoń Łaszczówka na swoim małym boisku jest bardzo groźna więc wszystko w trenerze aby przepracować tydzień i pograć na podobnych metrach kwadratowych. Jedziemy jako lider i zagramy jak lider.

AVE Roztocze

AP