Co się dzieje z Roztoczem? …. remis z ostatnia drużyną w tabeli….. TO BOLI !!!

W sobotnie popołudnie podejmowaliśmy na własnej murawie ostatnią w tabeli Łaszczówkę.

Teoria zawiodła, to miały być łatwe trzy punkty….. Niestety nie udało się i to nie za sprawą rywala ale za sprawą naszej drużyny.

Roztocze w niepełnym składzie po kontuzjach nabytych w Starym Zamościu wyszło na murawę zdeterminowane do walki. Na ławce tylko Korek i Paweł Wróbel. Brakowało Karola Klimkiewicza, Mateusza Zwolaka, Michała Rajtara, Krzyśka Hadły.

Na bramce Łukasz Gulak radził sobie naprawdę nieźle. Ale co się wydarzyło na boisku to koszmar i dramat naszej drużyny. Celowniki naszych snajperów były dziś totalnie rozregulowane.

Weszliśmy w mecz dobrze, drużyna Pogoni broniła swojego pola karnego prawie całym zespołem.

Pogoda piękna….. gramy lekko z wiatrem….. słoneczko świeci.

„Twierdzę” Pogoni zdobywamy w 22 minucie po strzale Mishy, choć akcja była na raty, najpierw Misha z daleka obija poprzeczkę, a następnie Łukasz Wróbel idealnie wrzuca mu na głowę i mamy 1-0.

Wynik otwarty .. .wydawało się….. pozamiatane, Pogoń się broni i próbuje jedynie z kontrataku.

Niestety w 28 minucie tracimy Mishkę. Na boisko wchodzi starszy Korek i gramy dalej.

No i zaczęło się …. sytuacje które stworzyliśmy wszystkie przestrzelone, w dodatku po naszych błędach w ataku Pogoń ma dwie kontry, które były sporym zagrożeniem bramki Roztocza.

Kamil Pliżga miał dzisiaj naprawdę pechowy dzień!!!! Korek Łukasz też niecelnie. Schodzimy do szatni z 1-0 na liczniku.

Druga połowa to koszmar i dramat niecelności w wykonaniu naszej drużyny… Kamil, Łukasz Kornas, Mały…. wszystko przestrzelone.

W dodatku nad stadionem rozszalała się burza i ściana deszczu przeszła nad murawą, a Roztocze grało pod wiatr. Piłka zatrzymywała się w powietrzu i pomagała drużynie Pogoni bronić własnej bramki. Strzały z dystansu ledwo dolatywały do bramkarza.

Roztocze jednak nadal w natarciu i….. po głupim błędzie, a gramy wysoko, dwóch zawodników Pogoni robi akcję z kontrataku i zdobywa bramkę wyrównującą.

Na tablicy 1-1. Nic się nie dziej 65 minuta… mecz jeszcze do wygrania…… niestety nie wygraliśmy. Jak pisałem wcześniej Kamil Pliżga nie miał dzisiaj dnia 4 niewykorzystane stuprocentowe sytuacje nie zamienił na bramki.

Sędzia główny tego spotkania też chyba sentymentalnie patrzył na drużynę Pogoni bo w 86 minucie Kamil dostał piłkę na sam na sam, wyprzedził obrońców i został sfaulowany przez bramkarza na rzut karny…. niestety sędzia nie dopatrzył się przewinienia ( Szanowny Panie sędzio, na naszym fanpage jest nagranie z tej sytuacji, a wcale nie był Pan daleko, żeby tego nie dostrzec) i co najlepsze wskazał na rzut rożny, chyba z litości.. uffff…

Kamil miał jeszcze setkę sam na sam w 93 minucie jednak nastrzelił centralnie bramkarza który wybił piłkę.

Straciliśmy 2 cenne punkty ale chyba na własne życzenie. Graliśmy ospale i mimo problemów kadrowych chyba zlekceważyliśmy przeciwnika i to się zemściło!

Zostaje liczyć na powroty po kontuzjach i zdobyć komplet oczek w dwóch ostatnich meczach.

Jak będzie czas pokaże…

AP