Czy na to nie ma kary? Tracimy punkty i zawodników w „debiucie sędziowskim”.

Sobotnie popołudnie 12 maja,  miało być dla nas nadzieją….szansą….walką i wreszcie upragnionym zwycięstwem. Morale zespołu po meczu z Hetmanem Zamość poszybowały „pod sufit” i wydawało się, że to jest ten moment. No i tu klasę pokazał „sędzia debiutant”. Nie chodzi o to, żeby obwiniać osobiście Pana Sędziego. Rozumiemy ” debiut”, każdemu można się pogubić.

Największy żal mamy do Związku, że na mecz w którym jedna z drużyn, mówiąc kolokwialnie ” gra o życie”,  wysyła debiutanata.

Szanowni Panowie są przecież w lidzie mecze tzw. ” o nic” , gdzie można potestować czy zadebiutować sędziom. Dlaczego to robi się w meczu tak ważnym przynajmniej dla jednej z drużyn. W meczu traciliśmy kolejnych zawodników a Pan Sędzia nawet nie dopatrzył się faulu!?. Kuba Strenciwilk dostał łokciem i z rozbitym nosem, bez podyktowania faulu kazał mu przy bocznej linii „się ogarnąć”, po meczu Kuba pojechał do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Lavruk z podejrzeniem pęknięcia żeber leżał na murawie dobrą minutę zanim sędzia przerwał mecz,  Zwolak dostał po kostkach i musiał opuścić murawę i do tego wszystkiego dostał żółtą kartkę.

Coś tu nie gra !

Wiemy na jakiej pozycji w tabeli się znajdujemy i nie oczekujemy, że ktoś będzie nam pomagał, chcemy tylko sprawiedliwości i obiektywizmu!!!

Z meczu….

Mecz rozpoczął się dla nas dość fajnie. Graliśmy dość swobodnie, a drużyna Gości „badała nas” na murawie. Już w piątej minucie Korek rajdem z połowy boiska, wychodząc sam na sam,  mógł „napocząć” drużynę Górnika. Niestety strzał nie wyszedł i piłka poszybowała nad bramką.

Mecz można powiedzieć, otworzył się i kolejne akcje były coraz ciekawsze. Obie drużyny stwarzały sytuacje i obie dobrze broniły swojej bramki. Roztocze mozolnie budowało akcje, a drużyna gości wyprowadzała szybkie kontry. Do 42 minuty na tablicy widniał remis i wtedy straciliśmy bramkę, jak się potem okazało na wagę zwycięstwa drużyny Górnika.

W drugiej połowie nasza drużyna, mówiąc kolokwialnie, „siadła” na Gości i mieliśmy swoje szanse, i na remis i na zwycięstwo. Drużyna Górnika również mogła podwyższyć rezultat tego meczu.  Nic takiego się już nie stało.

Nasza przyszłość w rozgrywkach 4-to ligowych oddala się jak „bolid formuły 1 na prostej startowej”.

Jak mówią: wiara i nadzieja umiera ostatnia, tylko rozsądek jest tu chyba bardziej adekwatny. Może bez presji wyniku, na tzw. luzie, zagramy kolejne mecze i pokażemy, że miejsce w tabeli nie obrazuje naszej drużyny.

W najbliższą środę zaległa kolejka z drużyną Kryształem Werbkowice, Stadion miejski w Szczebrzeszynie, zaczynamy o 18.00 .

ZAPRASZAMY SERDECZNIE