Debiut Łukasza Rynia w polu! W niepełnym składzie, ale za 3 punkty! BRAWO MY!

Kolejny beniaminek. który trafia się na początku sezonu naszej drużynie, to kolejna niewiadoma dla naszego sztabu i zespołu.

Jechaliśmy do Goraja po niewiadomą, w dosć ograniczonym składzie bez kilku zawodników, ale dosć skoncentrowani i naładowani pozytywną energią po ostatnim słabym meczu w naszym wykonaniu. Rywal od początku sezonu gra w kratkę i nie wiadomo było co nas czeka na gorajskiej murawie.

Początek meczu dość dobrze się rozpoczął i podjęlismy walkę. Skoordynowane akcje przynosiły coraz wiekszą pewność naszym zawodnikom. Niestety zagranie reką w polu karnym doprowadziło drużynę Gospodarzy do szansy na rozpoczęcie wyniku. Zawodnik Metalowca jednak chybił, piłka trafiła w poprzeczkę i wyszła wysoko poza bramkę. Ta sytuacja sprawiła że drużyna Metalowca nie mogła dojsć do siebie już do końca pierwszej połowy.

Druga połowa zaczęła się dla nas fenomenalnie. „Zaspani” zawodnicy Metalowca jakby nie wyszli na boisko. Nasza drużyna przeprowadzała akcję po akcji i już w 46 minucie Szurka miał sytuację sam na sam, dwie minuty później ponownie Szurka wyszedł sam na sam lecz ponownie chybił. Te sytuacje podziałały na nasz zespół jak doping i rozpoczęlismy natarci na bramkę przeciwnika. Przeciwnik tylko się bronił i to była chyba decydująca faza meczu. W 57 minucie po dobrym dograniu Karol Misiarz samotnym rajdem znalazł w polu karnym przeciwnika, idelnie dorzucił do Szurki po przekątnej i Krystin tylko przyłożył nogę na 0-1. Dziesięć minut później identyczna sytuacja lecz zmienili się tylko strzelcy. Szurka wypuścił się w stronę bramki i zagrał po przekatnej do Karola,  a ten bez skrupółów wpakował piłkę do siatki na 0-2.  Chwila nieuwagi  oraz zbyt bojaźliwe wybicie piłki i zawodnik z Goraja ładnym strzałem z dystansu strzela bramkę kontaktową i mamy 1-2. Nasza drużyna nie poddała się jednak i po ładnym strzale ze stałego fragmentu naszego Pieniądza, który obił słupek, Szurka był tam gdzie powinien być napastnik i podwyższył rezultat na 1-3.

Mecz pod kontrolą, wydawało się, że rywal się poddał i nie podniesie się do końca meczu . Trener Szczyrba wykonał kilka zmian, aby młodzież też mogła się ogrywać i w 85 minucie sami stworzyliśmy sobie horror. Obrońca podał piłkę bramkarzowi, który zamiast ją mocno odkopnać, próbował zagrać piłke powrotną, ale niestety zrobił to zbyt lekko, zawodnik Metalowca przechwycił piłkę i sam na sam strzelił na 2-3. Metalowiec poczuł ” krew” i rozpoczęło się natracie naszego pola karnego. Dzięki Bogu nieskutecznie i w ten sposób osięgamy kolejne wyjazdowe zwycięstwo. Brawa należą się chłopakom, że zaangażowanie nie ustępowało i dowieźliśmy, a właściwie:  wywieźliśmy 3 punkty z dość ciężkiego terenu.

Za tydzień gramy z Victorią Łukowa na swoim stadionie. Zapraszamy serdecznie.

AP

Statystyki meczowe , źródło : Dziennik Wschodni

Metalowiec Goraj – Roztocze Szczebrzeszyn 2:3 (0:0)

Bramki: Mariusz Szarlip (65, 84) – Szura (57, 66), Misiarz (61).

Metalowiec: Witko – Marcin Szarlip (60 M. Papierz), Marcin Dzwolak, Czajka, Słomka (64 Górski) – Wlizło, P. Papierz, Mateusz Dzwolak, Pawelec (73 Łazur), Mariusz Szarlip, Sowa (80 Polski).

Roztocze: Wolanin – Szatała, Lewicki (55 D. Strenciwilik), Pawlak, Wurszt – Maciąg. J. Strenciwilk, Wróbel (77 Teterycz), Mazur (88 Ryń), Misiarz, Szura.

Sędziował: Marek Borowiński.