Lider zbyt mocny … przegrywamy wysoko przy Szkolnej 4

„Święto pracy” nie przyniosło naszej drużynie upragnionej niespodzianki

1 maja 2018 mierząc się z liderem, po cichutku mieliśmy nadzieję na niespodziankę, na to, że sztab Stali Kraśnik trochę zlekceważy ten mecz. Nic takiego nie miało miejsca ! Stal to drużyna która spokojnie może walczyć o czołówkę 3 ligi. Zespół poukładany, z bardzo dobrymi bokami, z bardzo dobrą linią defensywną, ale przede wszystkim z jedną z lepszych ” egzekucji” w lidze.

Mecz znowu nie ulożył się naszej drużynie i już w 6 minucie po rzucie karnym (moim zdaniem bardzo kontrowersyjnym) przegrywaliśmy juz 0-1. Widać było, że ta bramka bardzo podcięła skrzydła naszym chłopakom i cała koncepcja tego spotkania runęła jak domek z kart.

Przestaliśmy wierzyć, że mecz da się chociaż zremisować i sie posypało . W 20 minucie po błędzie tracimy bramkę nr 2 i w zasadzie było pozamiatane. Do szatni schodziliśmy z wynikiem 0-4 i w zasadzie można by powiedzieć, że druga połowa to będzie z naszej strony  prośba o w miarę najniższy wymiar kary. Nic takiego nie miało miejsca. Druga połowa była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza. Mieliśmy co najmniej 3 swoje szanse  na zmianę rezultatu, ale chyba presja nie pozwoliła na zrealizowanie celu. Stal zamknęła wynik na 0-5 i trzeba tylko pogratulować drużynie gości zwycięstwa.

Wypowiedzi trenerów po meczu: (źródło lubsport.pl)

Jacek Szczyrba: – Mecz bez historii, mecz do pierwszej bramki. Po golu na 0:1 z naszej drużyny zeszło powietrze. Widać było brak wiary. Chłopcy spuścili głowy, a Stal dzieliła i rządziła. Filip Drozd został MVP tego spotkania. Był wszędzie i robił co chciał. Na odprawie zwracaliśmy na niego uwagę, a brał udział przy pierwszych trzech bramkach, a do tego sam trafił na 5:0. Kraśniczanie, jak przystało na lidera, byli zdecydowanie lepsi od nas. Co mogę powiedzieć o swoim zespole? Znów tracimy gole po stałych fragmentach. Skoro nie potrafimy pokryć rywali przy rzutach rożnych, to nie będziemy zwyciężać. To są podstawy futbolu. W drugiej odsłonie przyjezdni nie forsowali tempa. Nie powiem, że pojedynek zrobił się wyrównany, ale było lepiej. Mieliśmy sytuację sam na sam Przemka Gałki, lecz nie udało się zdobyć nawet honorowego gola. Wiadomo, że graliśmy z liderem i trudno było wygrać, ale mogliśmy dać z siebie więcej. Liga się jeszcze nie kończy i w każdym spotkaniu chcemy walczyć o punkty. Przed nami kolejne trudne zadanie. Zagramy z Hetmanem Zamość i chciałbym, żebyśmy zagrali lepiej i mocniej postawili się rywalowi.

Daniel Szewc: – Podeszliśmy do tego spotkania z dużym szacunkiem do przeciwnika, ale i z wiarą we własne możliwości. Udało się zrealizować to, co sobie założyliśmy. Szybko zdobyliśmy bramkę, a potem trafiliśmy na 2:0. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była idealna. Kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku i byłem bardzo zadowolony. Przy stanie 4:0 w poczynania zespołu wkradło się rozluźnienie. W drugiej odsłonie Roztocze miało kilka okazji i zasłużyło na jednego gola. Trzeba jednak przyznać, że i ta część gry była pod naszą kontrolą. Udało się trafić na 5:0 i wygrać mecz. Ani przez chwilę nie zlekceważyliśmy przeciwnika. Byliśmy skoncentrowani od pierwszego do ostatniego gwizdka. Cieszymy się z wygranej, bo graliśmy na niewygodnym terenie. Rywal zamyka tabelę, lecz nie było mowy o luźnym podejściu do tego pojedynku.

Statystyki pomeczowe: (źródło lubsport.pl)

Roztocze Szczebrzeszyn – Stal Kraśnik 0:5 (0:4)
Bramki: Filip Drozd 6′ (rzut karny), 36′, 74′, Daniel Szewc 20′, Arkadiusz Maj 41′

Roztocze: Hadło (75′ Ryń) – Szatała, Wajdyk, B. Mazur, Klimkiewicz (60′ Ł. Wróbel) – Bubiłek, Tomaszewski (50′ Strenciwilk), Kaznokha (63′ W. Mazur), Lavruk, Ł. Kornas (88′ J. Wróbel) – Gałka.

Stal: Ciołek – Gajewski (65′ Kędra), Pietroń, Orzeł, Chomczyk – Czelej (60′ Fornal), Wojtaszek, Skrzyński (85′ Woźniak), Szewc (68′ Leziak) – Drozd, Maj (80′ O. Szabat).

Żółta kartka: Łukasz Wróbel
Sędziował: Arkadiusz Nestorowicz (Biała Podlaska).