„Mamy przełamanie”. Walka i zaangażowanie było receptą na zwycięstwo z Koroną Łaszczów.
Wreszcie przełamanie! Wreszcie widać było walkę na murawie!
Pomimo wąskiej kadry na ten mecz daliśmy radę i nadal niepokonani przy Szkolnej 4, z nadzieją wracamy na właściwe tory. Obawy co do starcia z Koroną były bardzo uzasadnione ponieważ mieliśmy nie tylko dość wąską kadrę na mecz, ale również rywala z 3-go miejsca w lidze.
Mecz ogólnie dość wyrównany. Obie ekipy miały swoje tzw. „5 minut” i każda z ekip mogła ten mecz wygrać, choć moim subiektywnym zdaniem, my mieliśmy lepsze sytuacje do wygrania tego meczu i ten mecz wygraliśmy. W 23 minucie Szymon Płotnikiewicz wpisał się na listę strzelców i co okazało się potem była to jedyna bramka w tym meczu. W 33 minucie po kuriozalnej (moim zdaniem) pomyłce sędziego, Łukasz Ryń obronił rzut karny i jak się okazało był to jego jeden z lepszych meczy w bramce Roztocza. Przez cały mecz nie dał się pokonać, choć kilka razy było naprawdę groźnie. Żeby już nie opisywać kolejnych sytuacji, w drugiej połowie mogliśmy przypieczętować zwycięstwo po pięknej akcji Karola Misiarza, który wyłożył piłkę Sadowskiemu na ok. 8 metrze, ale końcówkami rękawicy bramkarz gości dotknął piłki która uderzyła w poprzeczkę. Goście mieli w ostatnich minutach swoja szansę na remis, ale Łukasz Ryń tego dnia był nie do zaskoczenia.
Ogólnie był to mecz na poziomie, mecz walki i muszę tu pochwalić drużynę, że wreszcie było zaangażowanie do końca. Nikt nie opuścił głowy i walczyliśmy do końca jak … wiadomo kto.
To był ważny dzień i ważne przełamanie. Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej, aczkolwiek jest to tylko sport i tu ambicje i plany weryfikuje murawa. W najbliższą niedzielę lecimy do Obszy by powalczyć o kolejne punkty.
AVE Roztocze!
AP
