Podsumowanie rundy jesiennej naszej kadry głównej w rozgrywkach 4 ligowych.
Pierwsza runda w rozgrywkach Lubelskiej 4 ligi nie należała do udanych. Niestety trudno to przyznać ale to fakt.
Oczekiwania, ambicje i motoryka były postawione na jeden cel. Celem naszego Teamu jest cały czas utrzymanie się w lidze. Nie wszystko jeszcze stracone ale nasze szanse zmniejszyły się bardzo znacznie. Na koniec rundy plasujemy się nie licząc wycofanej Włodawianki na 14-ym ostatnim miejscu w tabeli z dorobkiem zaledwie 5 punktów. 1-no zwycięstwo w derbach z Ładą Biłgoraj i dwa remisy z Lublinianką i Victoria Żmudź to naprawdę słaby dorobek na 1 rundę.
Szanse nadal są ponieważ do 10 miejsca w tabeli tracimy zaledwie 8 punktów. Dużo i nie dużo… Niestety w tej lidze trzeba wykorzystywać swoje szanse w meczu.
Niesłuchany „festiwal” kontuzji jakie towarzyszyły nam w tej rundzie chyba jeszcze się nigdy nie wydarzył w historii klubu.
Pozyskani nowi zawodnicy byli i chyba nadal są prześladowani przez kontuzje. Kacper Tomaszewski, Michailo Kaznocha grali zaledwie, odpowiednio 20% i 70% całej rundy jesiennej.
W skrócie cała runda…
Zaczęło się naprawdę nieźle;
Mecz inaugurujący rozgrywki zagraliśmy przed własną publicznością z Lublinianką, która miała nas mówiąc kolokwialnie „rozjechać”.
Pierwszy mecz, pierwsze punkty, dokładnie 1 ponieważ zremisowaliśmy z silnym rywalem. Lublinianka to naprawdę drużyna z czuba tabeli.
Nastroje i morale zespołu urosły.
Pierwszy wyjazd. Jedziemy do Werbkowic. Nastroje w zespole dobre. Znając rywala, jechaliśmy ” nie przegrać”. Kryształ naprawdę zaprezentował się dobrze, ale nasza drużyna też nie wyglądała na słabą. Może trochę bojaźliwie rozpoczęliśmy mecz i Kryształ otworzył wynik rzutem karnym. Niestety do remisu zabrakło szczęścia, obijaliśmy poprzeczki i słupki i nic. Kryształ z kontry podwyższył wynik i tracimy punkty.
Kolejny mecz przy ul. Szkolnej (starej XXX-lecia) to rywal, teraz to już pretendent do wygrania ligi, Powiślak Końskowola. Przegrywamy to spotkanie zasłużenie, rywal pokazał klasę a nam znowu nie sprzyjało szczęście.
Mecz wyjazdowy to wreszcie słabszy rywal, beniaminek Eko Różanka, do którego jechaliśmy po pewne 3 punkty. Niestety zostaliśmy skarceni jak małe dzieci. Nie dziwi fakt, że Włodawianka się wycofała z rozgrywek, jak trzon zespołu gra w Eko. I znowu błąd taktyczny. Zamiast zaatakować my czekaliśmy co się wydarzy. Z tego czekania wyszło do przerwy 3-0 i wydawać się mogło, że jest po meczu. Nasz zespół jednak się obudził i doprowadziliśmy do wyniku 3-2 i była szansa na 3-3. Eko w końcówce dobiło na 4 i „pewne” punkty zostały w Różance.
Viktoria Żmudź to szansa na 3 punkty. Mecz przeciętny z obu stron, a w naszym wykonaniu Festiwal nieskuteczności. Zremisowaliśmy jedenie bezbramkowo przed własną publicznością. Jeden punkt cieszy ale to nie jest taka satysfakcja jak 3.
W kolejnym tygodniu wypadała Włodawianka wiec mieliśmy przerwę w rozgrywkach.
I przyszedł czas na kolejne teoretyczne 3 punkty. Gościliśmy u siebie kolejnego beniaminka Sokół Adamów. Mecz pod kontrolą, drużyna gości nic szczególnego nie reprezentowała ale my jeszcze gorzej. Daliśmy sobie narzucić styl przeciwnika ale chyba nie wytrzymaliśmy kondycyjnie. Sokół zabrał do siebie 3 punkty a My …. no cóż… z 9-ciu punktów, na które liczyliśmy od beniaminków po dwóch meczach mamy 0.
Kolejny tydzień – jedziemy do lidera rozgrywek, Stali Kraśnik. I cóż z 23 zawodników Trener miał do dyspozycji 14. Kontuzje, nieobecności spowodowały, że trener wybrał wariant, jeśli przegrać to z klasą. Moim skromnym zdaniem, drużyna Stali to chyba najlepsza drużyna tej ligi, wiec broniliśmy się na tyle, że Stal zaaplikowała nam 4 trafienia.
I przyszedł czas na pierwsze derby. Podejmujemy u siebie Hetmana Zamość. Hetman to zawsze prestiżowy rywal w naszym mieście. Nie wykorzystaliśmy słabszej dyspozycji Hetmana. Naprawdę była duża szansa na co najmniej remis a nawet na zwycięstwo. Niestety strzelamy sobie samobója i znowu mamy problem z trafieniem do bramki. Hetman wykorzystał wysoko ustawioną drużynę i chodź moim zdaniem z 2 metrowego spalonego Rafał Kycko ustalił wynik na 0-2.
Kolejne punkty uciekły…… uffffff
Nie poddajemy się. Wydać był po meczu z Hetmanem, że nasz zespół zazębia się i gramy naprawdę coraz lepiej. Brakuje wykończenia.
Jedziemy do Łęcznej. Chcemy wreszcie 3 punktów !!! Gramy super mecz, jesteśmy lepsi na murawie od przeciwnika i ……. i ….. przegrywamy 2-1. Szkoda!!!! Ambicje podrażnione !!!! Przegrywamy wygrany mecz !!!!! Co jest !!! Czy my naprawdę mamy do czynienia z fatum jakimś?
To był mecz w którym nasza drużyna wreszcie zagrała w optymalnym składzie ! To jest ważne !
Wydawało się, że teraz poleci. To jest ten czas !!!
Gościmy u siebie Kłosa Chełm. Rywal niewygodny, grający z kontry, z dobrą linią obrony. Wszystko było poukładane. Gramy super mecz. Kłos nie wychodzi ze swojej połowy ….i … nikt się nie spodziewał, że Kłos przyjechał z 12 zawodnikiem. Goście wiedzieli na co czekają chyba.
Pierwsze wyjście pod naszą bramkę i sędzia odgwizduje mega kontrowersyjny rzut karny. Nic to .. przegrywamy i gramy swoje. doprowadzamy do remisu i wychodzimy na prowadzenie . Mecz pod kontrolą Kłos nawet nie próbuje atakować i włącza się 12 zawodnik. Nagle wszystkie nasze akcje spalone, dziwne faule i Kłos wygrywa 2-3. Dramat!!! Po prostu nie chce się wierzyć !!! Ale cóż przegrywamy.
Czas na drugie derby w Szczebrzeszynie. Tomasovia to doświadczony zespół, więc mamy respekt do rywala. Ale cóż, Tomasovia to rywal do ogrania ale nie przez nas. tracimy głupio bramkę, czerwoną kartkę i pozostało czekać na cud. Szczęście, że to nie mył dzień snajperów z Tomaszowa. Zostało 0-1.
Wyjazd do Lubartowa został odwołany przez ulewy i basen na murawie, więc Roztocze 2 tygodnie przygotowywało się do trzeciego meczu derbowego przed własną publicznością. Tym razem gościmy Ładę Biłgoraj. I to jest ten dzień !!! Przełamanie !! Mamy 3 punkty !!! Zagraliśmy wreszcie mecz bez pecha. Wygrywamy Derby a to daje motywacje. Przeliczone punkty, a do końca rundy można jeszcze zdobyć 6.
Jedziemy do Ryk ostatniej drużyny w tabeli, która tydzień wcześniej przegrała 0-7 z Hetmanem Zamość. Pewniak !!! Trzeci beniaminek. 3 punkty mieliśmy już w tabele wpisane i…… uffff, nawet nie wiem jak to opisać. Chyba sobie odpuszczę. Przegrywamy 4-1 i to nie był sen. Przegraliśmy na własne życzenie, w 15 minut mieliśmy 4 setki…. szkoda słów….
Kolejny tydzień to przełożony Lewart Lubartów. Znamy to boisko, znamy tę specyfikę drużyny i znowu porażka. Lewart chyba nie grał w piłkę. Byliśmy o klasę lepsi ale przeciwnik o klasę skuteczniejszy. Ostatnia szansa na punkty przepadła.
Koniec rundy : 1 zwycięstwo, 2 remisy, 11 porażek
Bilans … ufff … słaby. Cieszy jedynie fakt, że nie przegrywaliśmy jak w tamtym sezonie LKS Milanów.
Nadal szanse na zostanie w lidze są i liczymy na to, że wiosną i nam zaświeci słońce.
AP
