„Zatrzymani w Łaszczówce”. Remisujemy mecz w 94minucie!
Piłka nożna to jednak najpiękniejszy sport. Dramaty boiskowe, zwroty akcji i odmiana drużyn na boisku podczas jednego meczu, daje widzom niezwykle wiele emocji ale również satysfakcji. Mecz z Pogonią Łaszczówka wcale nie należał do takich gdzie ktoś zdominował rywala. Pierwsza połowa to koncertowa gra naszego zespołu, zabrakło tylko celnych strzałów na bramkę a nie testowanie piłko-chwytów za bramką. Graliśmy swoje, pomimo braku kilku kluczowych zawodników naszego zespołu. W 31 minucie Michał Luterek strzałem z dystansu w krótki róg otworzył nam drogę do kolejnych 3 punktów. Widać było, że gramy naprawdę fajnie a drużyna gospodarzy nie zbliżyła się do naszej 16-stki. Jednobramkowe prowadzenie nie dawało nam gwarancji zwycięstwa ale jakby Pogoń tego nie czuła. Gospodarze grali zbyt bojaźliwie tak jakby nie chcieli otworzyć się z tyłu. Druga połowa to totalna odmiana obu drużyn.
Nasi zawodnicy zagrali trochę jakby chcieli obronić wynik i skupili się na wybijaniu piłki do przodu. Natomiast po kilku zmianach odmienił się zespół z Łaszczówki. Fakt, że to my daliśmy im więcej pola do grania i to my jakby opadliśmy z sił. Gospodarze dążyli do strzelenia bramki ale nic z tego nie wychodziło. W około 60 minucie po drugiej żółtej zawodnik Pogoni musiał opuścić pole gry i….. tutaj zaskoczenie, drużyna Pogoni jakby zaczęła lepiej grać ! Paradoks?, nie sadzę. To była czysta determinacja i pragnienie zwycięstwa z liderem. My zaś coraz gorzej poczynaliśmy sobie na murawie licząc na to, że zwycięstwo dowieziemy do gwizdka końcowego. I prawie się udało!! PRAWIE!! Oczywiście, że mieliśmy swoje sytuacje, choćby Konrad Brodaczewski dwa wyjścia sam na sam, ale tego dnia nie miał po prostu szczęścia. W 92 minucie Pogoń straciła nawet bramkarza po chamskim zachowaniu w stosunku do sędziego, ale niestety, nie dowieźliśmy tego wyniku. W ostatnich sekundach meczu po stałym fragmencie Pogoń dokonała niemożliwego chciałoby się powiedzieć. W 94 minucie tracimy bramkę i tracimy tym samym 2 cenne punkty.
Trudno, do takiego meczu się przygotowywaliśmy mentalnie i jak widać w tej lidze każdy ma szansę odbierać punkty rywalowi. Gratulujemy drużynie z Łaszczówki determinacji, bo naprawdę dali z siebie wszystko. My również serducho i dużo zdrowia zostawiliśmy na murawie i chyba nie doceniliśmy zawodników Pogoni w końcówce meczu.
Reasumujac mecz, chyba zrobiliśmy dokładnie ten sam błąd, który zrobili zawodnicy Gryfa Gmina Zamość w pucharze(byłem i oglądałem). Po prostu dopuścilismy rywala do własnego pola karnego i to się zemściło.
Remis to nie porażka mówią. I to jest prawda. W niedzielę wreszcie wracamy na swoją murawę i na pewno zechcemy pograć o 3 punkty.
Niedziela 17.00 Stadion w Szczebrzeszynie, rywal: Metalowiec Goraj.
ZAPRASZAMY
Nic się nie stało Panowie, takie mecze też są potrzebne aby na to spojrzeć pod innym kontem.
AVE Roztocze, lecimy dalej !!!
AP
